Motywowanie i zarządzanie energią pracowników – współczesne podejście

Krótki kurs rolnictwa

Zacznijmy od instrukcji w zakresie rolnictwa. Każdy rolnik wie, że nie da się wydoić krowy jeśli cały dzień spędziła w zagrodzie. Więcej. Nie da się jej doić 5 lub 10 razy dziennie. Żeby krowa dała mleko musi najpierw pójść na pastwisko. Dobrze by pastwisko było bogate w pożywną trawę. Dobrze by krowa mogła się najeść i wypocząć. Dobrzy by zaczekać, aż krowa zacznie muczeć z powodu rozpierającego ją w wymionach mleka. Wtedy przystępujemy do dojenia. Robimy to około dwa razy dziennie. Po porannym i popołudniowym wypasie. Nie częściej.

Po co nam ten rolniczy kwadrans? Po to by zadać sakramentalne pytanie. Czy ty drogi managerze traktujesz swoich pracowników lepiej czy gorzej niż krowy?

Tak. Tak właśnie wygląda podstawowe pytanie związane ze zwiększaniem efektywności pracy. Absurdalne? Okazuje się, że nie.

Motywowanie – tradycyjne ujęcie

Tradycyjny system motywowania traktuje pracowników gorzej niż rolnik krowy. Jedyne co ma na celu to zwiększanie efektywności dojenia. Wymagamy od pracowników coraz większych wyników. Tworzymy rankingi i nagradzamy tych, którzy osiągają najlepsze wyniki. Motywujemy. Przeprowadzamy rozmowy wypełnione najróżniejszymi metodami dostarczania feedbacku. Korygujemy. Słowem wymagamy, egzekwujemy, wymagamy, wymagamy. To wszystko jest do pewnego stopnia skuteczne. Dopóty dopóki nasz pracownik jest w stanie zregenerować się pomiędzy kolejnymi dniami wytężonej pracy.

To ostatnie zdanie oznacza nie tylko to, że istnieje limit takiego egzekwowania efektywności, ale też, że pozostawiamy proces regeneracji samemu sobie. Więcej nie pomagamy i nie uczestniczymy w tym procesie. Co oznacza, że nie tylko nie mamy nad nim kontroli, ale też, że może być on zupełnie nieefektywny – zależny od indywidualnych predyspozycji i działań każdego z naszych podwładnych. W efekcie, wymagając za dużo, doprowadzimy do wypalenia zawodowego. To jak intensywne zbiory na jednym poletku ziemi. Dwa, trzy lata efektów, a potem drastyczny spadek plonów.

„Tradycyjny system motywowania traktuje pracowników gorzej niż rolnik krowy.
Jedyne co ma na celu to zwiększanie efektywności dojenia.”

Specjalnie używam tego typu porównań. Musisz sobie bowiem odpowiedzieć, drogi czytelniku, czy TY swoich pracowników traktujesz lepiej niż rolnik krowy albo pole?

Jeśli zamierzasz ich wykorzystać do końca i wyrzucić jak zepsuty produkt to nie masz tu czego szukać. Jeśli jednak zamierzasz zbudować z nimi długotrwałą relację to czytaj dalej.

Motywowanie oparte na wykorzystywaniu zasobów to TYLKO JEDNA strona równania. Całe równanie wygląda następująco:

Zasoby wychodzące = Zasoby dostarczane

Gdzie:

Zasoby wychodzące = motywacja – zakłócenia
Zasoby dostarczane = regeneracja + czas

To oczywiście uproszczone wzory. Każdy z ich elementów można bardzo szczegółowo rozpisać. Można na przykład osobno zająć się dwoma rodzajami motywacji: zewnętrzną i wewnętrzną. Zastanawiać się, która jest lepsza i jak je osiągnąć. Dzisiaj jednak skupimy się na pierwszym równaniu. Mówi ono, że żeby coś wyjąć trzeba coś włożyć. Nie wystarczy samo wymaganie od pracowników wydawania przez nich energii, sił i zasobów na potrzeby firmy. Przy dzisiejszych standardach wykonania to za mało. Oczywiście twój podwładny pójdzie do domu prześpi się i wróci do pracy nieco zregenerowany, ale to „nieco” zależy dokładnie od Ciebie. Jeśli za dużo wymagasz owo nieco będzie bardzo małe. Jeśli mało wymagasz możesz obawiać się przegranej w ostrej walce z konkurencją. Nie pozostaje nic innego jak zająć się drugą stroną równania.

„Motywowanie oparte na wykorzystywaniu zasobów to
TYLKO JEDNA strona równania”

 

Motywowanie – nowoczesne podejście

Na zachodzie rodzi się właśnie nowy trend. Duże, międzynarodowe korporacje, takie jak Google czy Apple od paru już lat wprowadzają modę na drzemkę w pracy. Google wymyśliło swoje sleeping pody. W wielu filiach firmy istnieją kąciki zabaw i relaksacji. Można tam pograć w ping ponga, gry komputerowe jak i przespać się przygotowanym specjalnie na te potrzeby, wyciszonym łóżku (sleeping podzie). W takim rodzaju pracy, w którym liczy się efektywność a nie czas trzymania tyłka przed biurkiem sprawdza się to wyśmienicie. Efektywność pracowników, którzy w ramach czasu pracy mogą zdrzemnąć się na 15 minut wzrosła o 20%. Pracownicy odreagowują stres grając w gry i wracają do pracy zrelaksowani. Jeszcze inni słuchają muzyki, co zwiększa ich satysfakcję z pracy i motywację. Jaka by to metoda nie była widać ewidentnie, że owe korporacje zajęły się prawą stroną równania – na swój sposób.

To co chcę Ci zaproponować dzisiaj to moja propozycja dostarczenia energii twoim pracownikom. Śmiem twierdzić, że jeszcze bardziej efektywna, bo oparta na doświadczeniach kultury wschodu. Proponuję ci dwie metody: sterowaną relaksację i Qigong.

„Efektywność pracowników, którzy w ramach czasu
pracy mogą zdrzemnąć się na 15 minut wzrosła o 20%”

Pierwsza polega na położeniu się, włączeniu relaksującej muzyki i wykonywaniu ćwiczeń umysłowych mających „wysłać” nas w te obszary wyobraźni, które są najbardziej relaksujące i regenerujące. Na początku wymaga ona moderatora. Cały proces powinien trwać od 15 do 20 minut. Najpierw kładziemy się, zamykamy oczy i stopniowo rozluźniamy ciało. Uspokajamy oddech aż stanie się powolny, naturalny i zależny od ruchów przepony. Wyobrażamy sobie, że poszczególne części naszego ciała robią się ciężkie i bezwładne. Następnie, co do każdej części naszego ciała wyobrażamy sobie że staje się ona ciepła. Dłonie robią się ciepłe. Stopy robią się ciepłe. Rozluźnia to zarówno ciało jak i umysł. Umysł przestaje zawzięcie pracować i kontrolować napięcia w ciele. Staje się podatny na relaksację. Następnym etapem jest wyobrażenie sobie jakiegoś spokojnego miejsca. Miejsca, które bardzo lubimy: plaży nad morzem, łąki, hamaka na działce, i przeniesienie się tam na te kilkanaście minut. Relaksację kończymy powolnym powrotem do rzeczywistości. Odzyskiwaniem panowania nad ciałem. Powolnym budzeniem się z transu. Nie wolno wstawać od razu.

Efekty są zdumiewające. Sterowana relaksacja jest znacznie skuteczniejsza niż sen. Nie tylko regeneruje zasoby umysłowe, ale też resetuje emocje, eliminuje stres i jego skutki. Przywraca pierwotne siły motywacyjne. A Qigong?

Qigong to starożytna chińska gimnastyka zdrowotna. Doskonalona przez setki lat. Jej pozytywny wpływ zanotowano nie tylko na regenerację sił umysłowych, ale też na zdrowie i odporność organizmu. Doktor Yi-Yuan, jeden z czołowych neurobiologów w Chinach, przeprowadził kontrolowane badanie, w którym uczestnicy stosowali jeden tylko z elementów Qigongu – uważność – przez pięć dni po dwadzieścia minut dziennie. Zanotowany wzrost odporności był DWUKROTNY w stosunku do zwykłej relaksacji. Nas oczywiście najbardziej interesuje regeneracja zasobów umysłowych, a ta jest równie skuteczna. Na czym polega Qigong?

To szereg ćwiczeń fizycznych, w których jednocześnie zwraca się szczególną uwagę na wszystkie trzy aspekty:

– ruch – czyli samo ćwiczenie
– oddech
– pracę z umysłem

Ruch ma za zadanie zwiększyć przepływ krwi i limfy. Wygenerować wydzielanie endorfin i zresetować siły tak jak każde inne ćwiczenie fizyczne. Nie bez kozery czujemy powrót sił umysłowych po godzinnej wizycie na siłowni. Ale w Qigongu to nie wszystko. Oprócz tego, że wszystkie ćwiczenia są tak dobrane, że są bardzo zdrowe dla stawów i kręgosłupa, wykorzystują jeszcze oddech i umysł.

Oddech ma za zadanie dostarczać odpowiednią ilość tlenu w trakcie ćwiczenia. Wyeliminować powstawanie kwasu mlekowego i szkodliwych produktów przemiany materii. Ma też pomóc w rozluźnieniu. To trudne. Jeśli byłeś choć raz na siłowni i podnosiłeś ciężar, wiesz, że naturalnym zachowaniem jest zatrzymywanie oddechu. Trzeba się tego nauczyć.

Najciekawszym jednak i specyficznym dla kultury wschodu, elementem jest dodanie pracy z umysłem. W Qigongu stosujemy uważność – taką jaką zastosował doktor Yi-Yuan w swoich badaniach. Jej efekty są dwutorowe: zdrowie (opisane przeze mnie powyżej eksperymenty dowodzą jego skuteczności) oraz regeneracja umysłu. To ostanie wynika z tego, że w uważności staramy się o niczym nie myśleć. Mówi się że „resetujemy” umysł. Jest to prawie jak drzemka. Tyle, że wykonana w sposób świadomy z dodatkiem ćwiczeń oddechowych. Dla tych z was, którzy znają się na kulturze wschodu wystarczy powiedzieć, że jest to rodzaj medytacji. Najprostsze ćwiczenie?

Stań na szerokość barków. Ugnij nieco kolana. Puść mięśnie krzyża i rozluźnij barki. Teraz podnosząc ręce nad głowę wykonaj wdech. Opuść łokcie, tak by ręce znalazły się na poziomie twarzy. W trakcie tego ruchu wykonaj wydech. Podnieś ręce znów nad głowę wykonując wdech. Opuść ręce na sam dół, do pozycji wyjściowej wykonując wydech. Z każdym wdechem nieco unoś się w kolanach. Z każdym wydechem nieco opadaj w kolanach. Niech całe ciało pracuje. Wstawaj i opadaj. Wdech i wydech. Umysł skup wyłącznie na obserwowaniu tego ruchu. Nie myśl o tramwajach, autobusach, dzisiejszej sprzeczce z szefem, zrobieniu obiadu czy o tym, co powiedzieć żonie. Nie ma cię dla świata przez te 10 minut. Obserwuj jedynie ruch. To ćwiczenie nazywa się „falowanie na dwa takty”.

Łatwo obydwa rodzaje ćwiczeń (sterowaną relaksację jak i Qigong) opisać, ale trudniej wykonać. Badania potwierdzają, że są one bardziej skuteczne niż zwykła drzemka. Do ich nauki potrzebujesz jednak nauczyciela, moderatora. Przynajmniej na początku.

Pamiętaj. Czy wprowadzisz w swojej firmie zmianę w kulturze organizacji, zachęcającą do odpoczywania w trakcie pracy, czy zapewnisz pracownikom aktywne regenerowanie ich zasobów (relaksacja, Qigong, lub chociażby basen czy siłownię) to wszystko zależy od Ciebie. Ważne byś zmienił swoje myślenie. W podejściu do motywacji weź pod uwagę również prawą stronę równania. Ile chcesz wyjąć tyle musisz dostarczyć. To prosta choć pomijana zasada. Nie da się wymagać od pracownika nie dając mu możliwości zregenerowania sił. Jeśli do tego planujesz długotrwałą współpracę, inwestycję w pracowników, ich szkolenie i doskonalenie, musisz uważać. Nadmierne wysysanie energii nie może się dobyć bez skutków ubocznych – zarówno dla motywacji, efektywności jak i dla zdrowia. Dbaj zatem również o dostarczanie energii i resetowanie sił witalnych organizmu swoich podwładnych. Zapewni ci to nie tylko znaczący wzrost efektywności, ale też długotrwałą, zdrową relację.

A w sprawie relaksacji i Qigongu zapraszam do kontaktu ze mną. Mam dla Ciebie gotowe szkolenie z tego zakresu.

Ciekawe? Podziel się na:

Posty, które mogą Cię zainsteresować:

Zarządzanie emocjami w relacji one-to-one – rozwiązanie kejsu

Kategoria: Coaching, Komunikacja, Przywództwo
Jak nieumiejętne zarządzanie emocjami przekłada się na funkcjonowanie jednostki na różnych płaszczyznach - osobistej, biznesowej i partnerskiej? W poprzednim moim artykule (możecie go przeczytać tutaj) mieliśmy okazję przeczytać opisy sytuacji, w jakiej znajduje się Tomasz z tych trzech perspektyw. Jakie rzeczy powinny zwrócić naszą uwagę? Czy Tomasz, poza tym, że ma „taką pracę” nie wykazuje…

Zarządzanie emocjami – Przemiana i Follow Up

Kategoria: Coaching, Przywództwo
Kompetencje managera. Tomek Mnich udzielił mi bardzo ważnego feedbacku. Możecie go przeczytać tutaj. W swojej wypowiedzi zauważyłeś Tomku, że samoświadomość emocjonalna managera jest bardzo ważna w przypadku przechodzenia przez proces zmiany. Już nie podchodzi się do tego procesu na gruncie wyłącznie analitycznym i poznawczym. Proces zmiany wymaga pokazywania wizji i angażowania podwładnych w celu podążania…